- Yah!
Krzyknął Yoochun, rzucając w Jaejoonga trzymaną w ręku mangą. Leżał na łóżku od dziesięciu minut próbując się skoncentrować na czytaniu, po tym jak opowiedział całą sytuację Jaejoongowi.
Niestety okazało się to złym posunięciem , gdyż śmiech przyjaciela ani na chwilę nie ucichł.
- Gdybym chciał się upokorzyć, poszedłbym z tym do Junsu – warknął Yoochun z wyrzutem – Tak poza tym, co ci się stało w usta?
Jaejoong umilkł speszony, nim jednak zdążył odpowiedzieć, usłyszeli pukanie do drzwi. Yoochun sięgnął po swoją mangę i odwrócił głowę w bok, jasno dając do zrozumienia, że nie ma zamiaru się ruszyć.
Starszy chłopak parsknął z oburzeniem i wstał z łóżka, by otworzyć drzwi.
- O Junsu, wejdź.
Powiedział Jaejoong i z szerokim uśmiechem odsunął się, aby wpuścić chłopaka.
- Co ci się stało w usta?
Junsu zapytał unosząc brwi w zaskoczeniu i wszedł do pomieszczenia, rzucając pytające spojrzenie drugiemu chłopakowi, który tylko wzruszył ramionami. Jaejoong przewrócił oczami.
- Nieważne, Yoochunnie mogę cię prosić do siebie? Chciałem pogadać.
Zwrócił się do Mickiego, który momentalnie wlepił wzrok w mangę, udając, że czyta.
- Oh, nie przeszkadzajcie sobie, ja wyjdę. U ciebie pewnie nie będziecie mogli spokojnie porozmawiać, ze względu na Changmina i Yunho, więc...
- Nie trzeba hyung, oni akurat nie stanowią problemu. Yunho jeszcze nie wrócił, a Changmin właśnie wyszedł.
Junsu machnął ręką i spojrzał ponaglająco na Yoochuna, który tylko westchnął i odłożył komiks, po czym z ciężkim westchnięciem podniósł się z łóżka.
- Jak to wyszedł? Gdzie?
Zapytał Jaejoong i zerknął na zegarek, który wskazywał kilka minut po dwudziestej.
- A bo ja wiem - Junsu wzruszył ramionami – Nie obchodzi mnie to, ale...
Jaejoong jednak już go nie słuchał, wyciągnął komórkę i wykręcił numer Changmina.
- Yah! Shim Changmin! – warknął w telefon, gdy odezwała się automatyczna sekretarka – Mam nadzieję, że nie nabrałeś ochoty na alkohol, bo jak tylko cię znajdę, przysięgam, że zginiesz!
Potem słychać już było tylko trzask drzwi wejściowych i pozostała dwójka została sama.
- Chciałem powiedzieć, że wyglądał jakby szedł biegać – dokończył zdębiały Junsu – Nie sądzisz, że Jaejoong-hyung dziwnie się ostatnio zachowuje?
Zapytał Xiah spoglądając jeszcze na drzwi i odwrócił się do stojącego obok niego chłopaka, czekając na odpowiedź.
- Dziwnie, to znaczy jak?
Yoochun uniósł brwi. Doskonale zdawał sobie sprawę jaki jest tego powód, jednak nie zamierzał dzielić się nim z Junsu. Jaejoong nie byłby z tego zadowolony, a mogłoby to nawet zaowocować wyjawieniem jego sekretu, a tego nie chciał. Przynajmniej w najbliższym czasie. Nie był na to gotów i wiedział, że Junsu też nie.
- Sam nie wiem, w każdym bądź razie, chciałem pogadać.
Junsu skierował się w stronę łóżka Yoochuna i położył na nim. Chłopak był pod wrażeniem tego, jak szybko traci zainteresowanie.
- To nie idziemy do twojego pokoju?
Junsu spojrzał na niego z politowaniem.
- Jeżeli atmosfera tego pokoju cię przytłacza, to możemy. W sumie nie zdziwiłbym się, tak tu mroczno.
Chłopak rozejrzał się po ciemnych ścianach pokoju i jego wzrok zatrzymał się na otwartym oknie. Parsknął cicho i spojrzał na przyjaciela.
- Wszystko mi jedno, to o czym chcesz porozmawiać?
- Chciałem omówić szczegóły naszej randki.
Xiah rzucił beztrosko, zupełnie nie zwracając uwagi, że jego towarzysz zatrzymał się w pół kroku.
Yoochunowi serce zabiło tak mocno, że zaczął się zastanawiać, czy istnieje możliwość, by wskoczyło z klatki piersiowej. Zaraz jednak odgonił od siebie tę myśl i przełykając z trudem ślinę, spojrzał na leżącego chłopaka.
- Naszej randki?
Zapytał lekko oszołomiony. Po chwili usłyszał głośny śmiech i Junsu przekręcił się na łóżku.
- Chodziło mi o naszą "podwójną" randkę.
Wydusił z siebie, próbując opanować śmiech po tym, jak zdał sobie sprawę z tego jak zabrzmiała jego wcześniejsza wypowiedź.
- A-ach, tak, jasne. Podwójna randka.
Yoochun wyartykułował nieskładnie, siadając na łóżku Jaejoonga i zgarniając z niego poduszkę, do której się przytulił, mając nadzieję, że zagłuszy ona bicie jego serca. Odetchnął w duchu i dał sobie mentalnego kopa za głupie myśli.
- Gdzie powinniśmy pójść?
Zapytał Junsu, wyrywając chłopaka z zamyślenia i wpatrując się w niego uparcie.
- Czemu mnie o to pytasz? To był twój pomysł, sam coś wymyśl.
Burknął Yoochun, wyraźnie niezadowolony z faktu, że ta randa ma się w ogóle odbyć.
- Myślałem o tym, by najpierw iść coś zjeść, a potem..Yah! Słuchasz mnie!?
Junsu rzucił poduszką w stronę Yoochuna, który zupełnie go ignorował. Z drugiej strony, chłopak naprawdę chciał się skupić na tym co mówi do niego Xiah, jednak myśl o całej tej chorej sytuacji zupełnie go rozpraszała. Jęknął z niezadowoleniem i spojrzał na przyjaciela.
- Mów, słucham.
Rzucił ze zrezygnowaniem, dając sobie spokój z obmyślaniem planu wykręcenia się z tej beznadziejnej sytuacji.
- A potem możemy iść na karaoke.
- Jak chcesz ją poderwać na wokal, to daj jej płytę, po co się rozdrabniać.
Yoochun wzruszył ramionami.
- Wykazałbyś trochę więcej zaangażowania.
Burknął Junsu i usiadł po turecku, wpatrując się w chłopaka z politowaniem.
- Kiedy ja nie chcę!
Jęknął Yoochun i opadł na plecy, zakrywając się poduszką. Teraz zachowywał się zupełnie jak dziecko, które nie chce zjeść obiadu.
- No co? Nie podoba ci się ona?
Nie podoba mi się ta druga, bo idzie z TOBĄ na randkę. Warknął w myślach i ze zrezygnowaniem podniósł się z powrotem do siadu, zerkając na chłopaka.
- Po prostu nie chcę się z nikim wiązać, po co więc w takim razie dawać jej złudną nadzieję?
- Ale ty musisz sobie w końcu kogoś znaleźć!
Junsu spojrzał na niego zdeterminowany.
- Ale dlaczego!?
- Bo..bo tak!
Burknął Xiah, tracąc gdzieś po drodze pewność siebie.
- Rzeczywiście, argument nie do podważenia.
Parsknął zirytowany Yoochun i wstał, kierując się w stronę drzwi.
- Gdzie idziesz? – Junsu zerwał się z łóżka – Nie skończyliśmy omawiać szczegółów!
- Nie panikuj, do kuchni idę.
Micky westchnął i podrapał się w głowę. Zobaczył kątem oka, że Junsu idzie za nim i jęknął w duchu. Skierował się w stronę lodówki, rejestrując jeszcze, że chłopak usiadł przy stole i kładąc na nim ręce, oparł na nich podbródek.
Wyciągnął pierwsze lepsze danie, które zostało przygotowane wcześniej i wrzucił zawartość na patelnię.
- Wypalisz mi zaraz dziurę w plecach, możesz powiedzieć o co chodzi?
Yoochun odwrócił się w stronę chłopaka i skrzyżował ramiona na klatce piersiowej, wpatrując się oczy Junsu, który patrzał na niego błagalnie. Po chwili jednak coś mu przeszło przez myśl i wyciągnął rękę do przodu, kierując palec wskazujący na chłopaka i spojrzał na niego z niedowierzaniem. Xiah uciekł wzorkiem w bok.
- Jesteś niemożliwy!
- Po co miałem zwlekać, poza tym się zgodziłeś!
Rzucił szybko na swoją obronę i wstał z krzesła.
- Nie mogę uwierzyć! Trzeba było powiedzieć, że nie chcesz ze mną niczego omawiać, bo o wszystkim już sam zdecydowałeś!
Warknął Yoochun i odwrócił się w stronę kuchenki, by przemieszać jedzenie. Zupełnie stracił apetyt.
- Więc może odstawmy na bok te podchody i powiedz mi, na kiedy NAS umówiłeś?
Zapytał nie patrząc na chłopaka, zacisnął mocno szczękę i zmarszczył brwi.
- Na jutro.
Usłyszał cichą odpowiedź i aż zaśmiał się z niedowierzania. Wyłączył palnik i nie patrząc na chłopaka, wyszedł z kuchni. Musiał się przewietrzyć.